Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bangkok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bangkok. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Bangkok


Witajcie! :) 
Po wyczerpującej podróży wszystkimi możliwymi środkami transportu w piątek o 4:30 nad ranem dotarłyśmy do Bangkoku! Nie miałyśmy mapy, zarezerwowanego hotelu, wiedziałyśmy tylko, że istnieje ulica o nazwie Khao San Road, na której możemy znaleźć tanie hotele i restauracje. Ulica okazała się być niesamowitą mieszanką wschodu i zachodu, niemalże granicą dwóch światów. Z jednej strony zachód pcha się drzwiami i oknami, co rusz napotkać można knajpy takie jak McDonalds, KFC, Subway, a przed ich drzwiami stoiska z lokalnymi tajskimi potrawami (dużo tańszymi i o niebo lepszymi!). Prócz tanich lokalnych noclegowni przespać można się także w eksluzywnym hotelu, a wieczorem rozrywki dostarczają liczne kluby i bary i ... prostytutki, których ilość ciężko jest zliczyć. Ulica pełna jest młodych turystów podróżujących z plecakiem, wyróżniających się tym samym stylem (koszulka z azjatycką marką piwa, luźne spodnie w słonie, japonki)- nie ukrywam, że mnie ten styl też trochę opanował : ) 
Jednak prawdziwy Bangkok poznać można dopiero udając się w jego dalsze zakątki! To też dziś zrobiłam- wzięłam mapę, aparat i udałam się przed siebie ! I z każdą ulicą mój zachwyt wzrastał! Bangkok jest cudowny, kolorowy, pełen życia, ale też (o dziwo) czysty i harmonijny. Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że kierowcy przetrzegają zasad ruchu drogowego i (!!!!!) nie używają klaksonów! W Azji? To przecież niemożliwe! A jednak : )
Z wszystkich azjatyckich stolic, w których byłam, najbardziej polecam właśnie BANGKOK! Zdecydowanie jest u mnie na liście miast, w których się zakochałam. 
Ostatnie dni w Tajlandii spędzam sama, Rita poleciała już do Kambodży, skąd ma samolot do domu. Jutro na mnie kolej, czas wrócić do domu. Nie ukrywam, że cieszę się na ten powrót :) Mój organizm chyba też potrzebuje już odpoczynku! Ostatnio zaczął się buntować i swoją tęsknotę za Polską okazuje gorączką i złym samopoczuciem. Na myśl, że już za dwa dni będę w domu sama do siebie się uśmiecham :)
Następny wpis będzie już pewnie z lotniska, a wtedy podzielę się z Wami wszystkimi moimi azjatyckimi NAJ (jedzenie, miasta, plaże, transport itp!). 
A teraz już kończę, czas wyruszyć w poszukiwaniu pamiątek!


Khao San Rd 
Trzypoziomowe ulice?!: 
Najlepsze danie świata -pad thai z krewetkami (za całe 4,50zl) :



Ktoś czegoś potrzebuje? ;) :

Postojowe standardowe turbodoładowanie i dalej w drogę:

On czy ona?







sobota, 22 czerwca 2013

Bangkok

W końcu dotarłam do Bangkoku! Ten lot nie był już tak przyjemny. Turbulencje, które trwały aż dwie godziny (przez cały przelot nad Zatoką Bengalską) nie pozwoliły mi spać, a zmęczenie dawało o sobie znać. Ale nie warto pamiętać o tym, co złe, najważniejsze, że już tylko 20 godzin dzieli mnie od przyjazdu do Phnom Penh! 
Bangkok zadziwił mnie swoim spokojem, brakiem wszechobecnego dźwięku klaksonów (myślałam, że w tej części świata to niemożliwe!), ciszą i względnym porządkiem. Choć szczerze mam nadzieję, że kiedy wrócę tu w sierpniu na dłużej, poznam szalone, głośne i dynamiczne życie tego miasta. 
Podróż z lotniska do hotelu (raczej hoStelu) odbyła się bez większych problemów. Soczyście różową taksówką spokojnie przejechałam około 15km podjeżdżając pod same drzwi hotelu. A w nim czekał na mnie pokój z równie różowym kocykiem Hello Kitty. Wyobrażając sobie azjatyckie tanie hotele zawsze miałam przed oczami dokładnie taki, do jakiego dziś dotarłam. Klaustrofobiczne pokoje, małe okienka, trzeszczący wiatrak, na korytarzu brak żywej duszy. Ale absolutnie nie narzekam, luksus skończył się w Dubaju, teraz zaczyna się azjatycka rzeczywistość. Jestem bardzo blisko lotniska, z którego jutro wylatuję, zjadłam pyszną kolację z dostawą do łóżka za całe (uwaga) trzy złote, wiatraczek wieje mi prosto w twarz, a w tle śpiewa sobie Ed Sheeran! Czego mi więcej trzeba ... ;) 
Jest dopiero 20:30, ale ja uciekam już spać, odezwał się potworny jet lag i już nie wiem kiedy jest dzień, a kiedy noc. Trzymajcie kciuki za jutrzejszy przelot do Kambodży ( jak ja nie lubię latać samolotami!!!), do usłyszenia ! :)

mój pokój
mało interesujący widok z balkonu 
przepyyyyszny ryż z warzywami 
A na koniec ja ! : ) pozdrawiam!